RinasStory – część 21 – Pierwsze zawody! ( VI Runda WMMP, 2012 ) cz. 1

wpis w: RinasStory | 1

…Jesteśmy herosami, naparzamy jak szaleni.

– Chłopaki, a może by tak…

… wystartować…W ZAWODACH ???

( mój pierwszy start zapamiętałem najbardziej, dlatego historia jest rozbita na kilka wpisów, żeby osoby nie znające realiów ścigania i toru wyścigowego poczuły się, jak by jednak je znały )

Sezon 2012, mamy już sierpień.

Zacząłem na wiosnę od kupienia Suzuki GSX-R 600 K1 i zaliczenia kartingu w Radomiu i Lublinie. Potem – pierwszy Speed Day w maju 2012 – z czasem 1:59. Ostatni Speed-Day – sierpień 2012 – 1:47. W 4 wyjazdy – razem 7 dni – udało się urwać 12 sekund. Razem z Sikorem i Shermanem – postanowiliśmy. Koniec opier… niczania się na Speed-Day’ach – czas poczuć krew!

Czas na to, co prawdziwi faceci lubią najbardziej! Koniec płaczu i lamentu, czas na pot, krew i łzy!

STARTUJEMY W ZAWODACH !

Wiele opcji nam nie zostało. W sezonie 2012 została już tylko jedna Runda Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski WMMP – w dniach 7 – 9 września, w Poznaniu. Tor Poznań… W sumie jedyny tor, na jakim byłem. OK, ale jak to się je, co trzeba zrobić i z czym…? Jakie to są zasady, jak to się zgłasza, co i jak i z czym to się je ??? Pierwszy start to totalny chaos. Wiadomo że trzeba mieć jakieś badania. A więc w Wawie jakiegoś lekarza się załatwiło, pojechaliśmy. Podbite. Z głowy. Kolejna sprawa… Ponieważ

do czasu 1:47 jeździłem bez żadnych kocy grzewczych 

– a chłopaki kazali mi już na zawody koniecznie kupić – to kupiłem jakieś najtańsze za 5 stówek, w ostatniej chwili. OK, z głowy. DONE. Dzień wyjazdu, czwartek wieczór. Pakujemy się z Sikorem do mojej Skody kombi, w bagażniku miliard gratów, na przyczepie 2 motury – Yamaha YZF-R6 ’06 i Suzuki GSX-R 600 K1. Obok motocykli, między motocyklami i na motocykle najebane milion gratów. Opony, namioty, wszystko. Przyczepa zapakowana że ho ho, samochód to samo. Bagażnik ledwo się domknął, w aucie 4 osoby, razem z nami oczywiście nasze dziewczyny do kibicowania i mentalnej opieki nad dużymi chłopcami. Skoda siadła tak że myślałem że nie ruszy. Wyglądamy jak jakaś podejrzana ekipa… Oby nas „misiaczki” nie zatrzymały. Ruszamy ! Ale zaraz, zaraz! Trzeba

przecież mieć jeszcze ochraniacz pleców – żółwia, żeby przejść badania techniczne?

Ja – jako harpagan i nieśmiertelny wariat – oczywiście do tej pory jeździłem bez. Zajeżdżamy więc do jakiegoś moto-szopu w Warszawie – zamykali o 20.00 – wpadliśmy 19.55 – wybrałem żółwia Sidi. 6 stówek. Jezusie ile by za to paliwa było. Ale jak mus to mus. OK, już chyba wszystko. Ruszamy.

Dojazd na tor koło północy. Sherman już jest, dojechał swoim busem. Rozkładamy majdan, i spać…

Piątek, 7 września rano – wstajemy. Idziemy się „redżisterować”.

3 motocykle, trzech zawodników, trzy odmienne charaktery. I jeden pomysł jak zawładnąć światem.

Rinas – Suzuki GSX-R 600, rocznik 2001

Sikor – Yamaha YZF-R6, rocznik 2006

Sherman – Suzuki GSX-R 1000, rocznik 2006

Zaraz, zaraz – ale…

… W JAKICH KLASACH MY STARTUJEMY??? HELOU, GUYS ???

Cóż… zamysł był prosty. PRETENDENT! Wtedy jeszcze była taka klasa. Najbardziej podstawowa, na pierwszy strzał w wyścigach, zbieranina wszystkich „dziwaków” i amatorów. I bardzo dobrze. Teraz mamy tylko Rookie 600 / 1000 a wtedy był jeszcze dobry, stary Pretendent… Bez podziału na pojemności, sprzęty – po prostu, idealnie na pierwszy start! Przynajmniej dla mnie. Sikor z Shermanem jednak… zdecydowali się na Rookie. Jeden w 600, drugi w 1000. Ja nie dałem się namówić, za bardzo obsrany byłem na to. W Rookie chłopaki latają po 1.41 a ja ledwo 1.47 ! Zjedzą mnie tam! Grzecznie zapisuję się do wymarzonego Pretendenta.

Zarejestrowany. Wpisowe opłacone. Naklejki z numerem startowym ( oczywiście 20-tką ) dostałem. Koniec biadolenia. Nie ma odwrotu. OVER !!! Po rejestracji, idę grzecznie – w piątek z samego rana ( wtedy rundy były 3-dniowe ) i wykupuję wolne treningi na piątek. Wtedy były płatne i wykupywane oddzielnie. W cenie wpisowego na zawody miałeś opłacone kwalifikacje, rozgrzewkę i wyścig. Treningi wolne trzeba było dokupić oddzielnie. To biorę od razu dwa – bo jak dwa, to taniej! Kupione. Moto grzecznie stoi, naszykowane. Godzina 8 rano.

Śniadanko, kawka, i chyba – pojeździmy, zaraz. Chyba…?

Chyba. Albo i nie. Bo zaczęło padać! Jasna cholera ale jak zaczęło lać. Oczywiście, żadnych opon na deszcz – WET-ów ani rainów nie miałem. Cholera, to sobie pojeździłem… Poszedłem spytać czy mogę zwrócić wolne treningi i dostać moje money z powrotem. Szkoda tej kasy za te 2 treningi, prawie 160 zeta. Idę żeby mi może oddali? Ale skąd, nie ma opcji! Zapłacone, przepadło…

Ja pierdziu, to sobie pojeździłem… Poszliśmy topić smutki w barze przy kawie i wtedy, Krystian „Prędki” podrzucił mi pewien sposób na nie tyle odzyskanie kasy, ale jej WYKORZYSTANIE…

– Słuchaj, ale przecież można startować w 2 klasach za dopłatą!

– Krystian, że jak ???

– Poproś ich żeby te 160 zeta przeksięgowali Ci na start w drugiej klasie, dopłacisz resztę – 90 zeta bo druga klasa to 250 pln extra i kasa się nie zmarnuje a dodatkowo… czekają Ciebie aż 2 wyścigi!

Cholera… zacząłem o tym myśleć, ale bałem się trochę. 2 klasy???

PIERWSZY START I OD RAZU W 2 KLASACH ???

2 x więcej treningów, dwie kwalifikacje w sobotę, dwa wyścigi w niedzielę – bo wszystkie klasy mają wyścigi w niedzielę… Jechać te dwie klasy na raz Rinas, czy nie jechać… ? Pretendent i Rookie 600… czyli czeka mnie:

– dzisiaj piątek – kilka kaw i opierdzielanie, i tak nie pojeżdżę bo pada

– w sobotę mam 2 rozgrzewki w każdej z klas – ale OK pojadę tylko jedną, potem mam 2 kwalifikacje

– … i w niedzielę – 2 wyścigi.

Kurde blaszka… czy starczy mi opon? Czy starczy mi sił…?

Dobra, walić to. Walić bycie miętką fają. Wchodzę w to. Jak nóż w masło! Idę, kupuję drugą klasę. Opony? To pojadę na tym co mam!

Muszę jeszcze na szybko zmienić kolor numerów startowych – Pretendent ma zielone ale Rookie ma czerwone a więc muszę jechać na czerwonych, w obu klasach. OK, zrywam stare, naklejam nowe. DONE !!! Idę spać.

Sobota rano. Wstaję. Myju myju, kawa, jajecznica, ubieranie. I zaraz wyjazd.

Rozgrzewka, pierwszy wyjazd. W Rookie 600.

Ja pierdzielę ale oni zapierniczają!

Mijali mnie ci najszybsi jak bym w miejscu stał…

Co ja zrobiłem… to był chyba błąd. Trzeba było na chacie siedzieć a nie szukać przygód.

c.d.n. …